Elżbieta Maria Karmelita-Kotlarska

Ryzyko wiosny

Wrocław 2016

ISBN 978-83-943544-3-5

Stron 68, okładka miękka

Recenzja i Posłowie: prof. zw. dr hab. Stefan Bednarek

Redakcja: Mirosław J. Gontarski

Udostępnij…

Moje ryzyko wiosny nie jest ryzykiem poezji, 7
* * * (bez miłości nie...), 9
* * * (Matka ogarnia rzeczywistość...), 10
* * * (skrzydła ptaka miecz...), 12
* * * (śmiga lśniące wrzeciono...), 13
* * * (przysiadły łodzie na...), 14
* * * (panie! pan marudzi...), 15
* * * (poeta uchodzący za...), 16
* * * (księżyc nad kotliną...), 17
Śnieżko! Ty, 18
* * * (popatrz tam Karkonosze...), 19
* * * (blokowe gniazdo betonowy...), 20
* * * (to nie ty...), 21
* * * (razem z tobą...), 22
* * * (spóźniasz się gdy...), 23
* * * (będę z tobą...), 24
* * * (matowe okna dni...), 25
* * * (delikatny jesteś na...), 26
* * * (właśnie przyjechałam czemu...), 27
wspomnienie, 28
* * * (gdy mówisz do...), 29
* * * (jesteś dalej niż...), 30
* * * (pojadę z tobą...), 31
* * * (bądź spokojna śpij...), 32
* * * (bałam się lektur...), 33
ślad, 34
warta dni nowych, 36
apel Podola, 38
* * * (dziś mówimy za...), 39
koncert e-moll, 40
innej wiosny w Karkonoszach, 42
* * * (wszystko popsuło się...), 43
* * * (kocia mama taka...), 44
* * * (nie mam ciebie...), 45
* * * (ten ociemniały czas...), 46
* * * (Maria z krasnalami...), 47
* * * (w ziołach wiankach...), 48
* * * (Basia już pisze...), 49
na dzień chrztu Antoniego, 50
* * * (nie kolędują nie...), 51
* * * (zwodnicza logika uczynków...), 52
* * * (takie tam – nagłość...), 53
* * * (przez ciebie męczę...), 54
to lato, 55
* * * (człowieku małej wiary...), 56
przenikanie, 57
* * * (odwrócone dno rzeczy...), 58
* * * (bywa przechodzę pod...), 59
* * * (malutkie fobie na...), 60
zamyślenie, 61
Ryzyko poezji – poezja ryzyka (Stefan Bednarek), 62

Nigdy nie opuszczała mnie świadomość celowości działania. Przeciwnie, długo zwykle zastanawiałam się – i nadal rozmyślam – nad sensem moich aktywności, prac, wypowiedzi, nad ich strategią. Próbuję przewidy- wać skutki... Podejmuję tym samym częste ryzyko powodzenia lub fiaska. Nic to nadzwyczajnego. Jednak w poezji jest inaczej, tu działa nasz duch, a nie strategie.

Genius loci jest też bardzo opiekuńczy, skoro pozwala tworzyć poetyckie obrazy z pozoru szarej rzeczywi- stości. Pozwala z nonszalancką odwagą poszukiwać jasnych barw i świateł tam, gdzie ich prawie nie widać. Intuicyjnie w zespoleniu z naturą kochać i oczekiwać miłości. Stale odradzać się w nowej wiośnie myśli, uczuć, poznania, a nawet pracy.

Moje ryzyko wiosny to niewątpliwie akt odwagi poznania nowego – mimo upływu i doświadczeń wielu wiosen. Towarzysząca mu czasem dziecięca ufność, ciekawość i radość lub smutek, który szybko przemija bo szybko mija wiosenna burza i wstaje nowy dzień i znowu chce się żyć. Mimo wielu wyzwań, prób, zadań, problemów, dramatów, walki o pryncypia, czy o siebie – chce się żyć!

Moje ryzyko wiosny to rodzaj radosnej wiary w dobro, w drugiego człowieka, co procentuje optymizmem działania, życia i czasem naiwną ufnością, która często kończy się rozczarowaniem, nawet porażką, ale cóż to, gdy można żyć piękniej?!

Tomik Ryzyko wiosny to apetyt na życie, to ryzyko miłości, którą ta poezja z determinacją niesie stale ku nowej wiośnie mimo upływu czasu, i trudnych doświadczeń.

Czytelniku – zaryzykuj!

Elżbieta M. Karmelita-Kotlarska