redakcja Mirosław Jerzy Gontarski

Pudełko zwane wyobraźnią. Wiersze uczniów wrocławskich szkół podstawowych – uczestników konkursu

Wrocław 2018

ISBN 978-83-948243-8-9

Stron 28, okładka miękka

Udostępnij…

Wiktoria Stasiak, Skrzydlata myśl 5
Oliwia Opoń, 
Wyobraźnia 6
Tymon Pławski, 
Oczy wyobraźni 7
Małgorzata Taraszewska, 
Pogoń 7
Olaf Harlender, 
Où vas-tu avoir un ange? 8
Sara Banasiewicz, 
Zaufanie 9
Aleksandra Graczyk, 
PSOTKA 10
Alicja Kwiatkowska, 
Wyobraźnia 11
Mikołaj Laskowski, 
Podróżnik 12
Aleksandra Lisowska, 
* * * (Każdy ma…) 12
Maja Bator, 
Pod łóżkiem 13
Marcel Drewniak, 
Kropelka wyobraźni 14
Julia Frąckowiak, 
Zaczarowane pudełko 14
Paweł Głowacki, 
Kiedyś napiszę wiersz 15
Kyrylo Goroshenko, 
Wyobraźnia bez granic 16
Maja Grzybowska, 
Prywatne pudełko 17
Hanna Kościańska, 
Magiczne lusterko 18
Marta Kubarska, 
Pudełko zwane wyobraźnią 18
Adam Lewandowski, 
Pudełko 19
Aleksandra Mazurek, 
Pudełko zwane wyobraźnią 20
Aleksandra Oczachowska, 
Wiele 20
Natalia Piekoszewska, 
Cenne Pudełko 21
Zuzanna Sekuła, 
Myśli 22
Aleksandra Staszczak, 
Puszka skarbów 22
Zuzanna Trzebiatowska, 
Utracony świat 23
Hania Urban, 
Złocisty tramwaj 24
Aleksandra Wysoczańska, 
Wyobraźnia 25

page26image5799824page26image5800032page26image5800240page26image5800448page26image5800656page26image5800864

Spływaj łzo

Poznaliśmy się, jak to zwykle w życiu bywa, przypadkiem.

– Nie poddawaj się! Pomogę! – Usłyszałem wcześniej, nim zapamiętałem

jego imię.

Ja – ofiara brutalnej napaści w centrum miasta, którą policja z prokuraturą chciały zamieść pod dywan, on – niewiele młodszy ode mnie facet z nieodłączną teczką w ręku i radcowską togą pod pachą. Straszny gaduła – pomyślałem, wsłuchując się w potok słów przerywanych śmiechem. Przyjąłem jednak ofertę pomocy. Tym bardziej, że była całkowicie bezinteresowna. Później okazało się, że także skuteczna. Tak zaczęła się ta znajomość, podtrzymywana kolejnymi spotkaniami przy kawiarnianych stolikach. Ot, takie tam gadu-gadu o wszystkim i niczym, kolejne piwo lub kieliszek wiśniówki. Czasami wspólny, z reguły już późnowieczorny, powrót autobusem na blokowisko legnickich Piekar, gdzie obaj mieszkamy. 

Pewnego dnia – zaskoczenie.

– Przeczytam ci wiersz. Powiedz, co o tym myślisz! – Usłyszałem.

Tadeusz sięgnął do swojej teczki po gruby zeszyt. Po chwili, dość nieporadnie i jakby z pewnym zażenowaniem, zaczął czytać. Jeden, drugi…

– Boże! Przecież ja w ogóle nie znam człowieka! – Pomyślałem.

[…]

Grzegorz Żurawiński