Pozwól, że zacznę od nowa…

Mirosław Jerzy Gontarski

okładka monografii

Recenzja: prof. dr hab. Stefan Bednarek

Redakcja i opracowanie: Alina Bernadetta Jagiełłowicz

Przedmowę napisała: Elżbieta Maria Karmelita-Kotlarska

ISBN 978-83-943544-7-3

© Autor i Wydawnictwo „AKADEMIA PIÓRA”

Przedmowa: Poeta, filozof. Mirosław Jerzy Gontarski zabiera głos — 7
Od autora… — 13

od początku do samego końca — 21

dziwisz się mojemu zamyśleniu — 23
no ja już bym wiedział co dłoniom — 24
tęsknota – teraz wiem co to — 25
ostatnia ciepła noc w tym roku — 26
dzisiaj nie pada — 27
pomyłka to ucieczka — 28
i nie bądź taka smutna — 29
nie musisz się bać — 30
kogo mi trzeba bym wiedział dokąd iść — 31
skąd we mnie taka myśl — 32
brzydkie kobiety — 33
czy pomyślałeś kiedyś — 34
to — 35
pierwszego dnia wiosny — 36
dziś są moje urodziny — 37

i chroń nas od… — 39

wojna uwielbiana przez generałów — 41
siedemnastego września — 42
lato tego roku było piękne — 43
tęcza przyjechała na plac Zbawiciela z Brukseli — 44
te wszystkie kłamstwa — 45
niewidzialność — 46
jeśli ktoś pyta cię o godzinę — 47
Góry Olbrzymie — 48
do świątyni wśród drzew — 49
rozmowy o prawdzie w naszym kraju — 50

poeto ty… — 53

niebo jest dla prawdziwych poetów — 55
twierdzących że mówią prawdę — 56
na pytanie dokąd się tak śpieszę — 57
nikt dziś nie pyta poetów o zdanie — 58
nie szukajcie mnie pomiędzy sobą — 60
nie muszę i nie chcę się tłumaczyć — 61
nie wiedziałem że pada — 62
nie pamiętam już słów — 63
gasnę każdym papierosem — 64
poetę poproszono o przeczytanie wiersza — 65

coda… — 67

zanim pokaże się Słońce — 69

Poeta, filozof. Mirosław Jerzy Gontarski zabiera głos

Pozwól, że zacznę od nowa… to tytuł nowego tomu poezji, który wychodzi nakładem Akademii Pióra we Wrocławiu.

Znamienny to moment i miłe zaskoczenie, wszak Autor, wydawszy do tej pory cztery tomiki poezji, utrzymywał, że go nie ma, nie było i nie będzie.

Nowy tom poezji dedykowany Matce Autora, Stanisławie Zofii
Gontarskiej, jest darem intelektu dojrzałego twórcy, który stara się
uporządkować i opowiedzieć na nowo siebie i swój świat, w którym
przyszło mu żyć, tworzyć oraz mówić o wartościach, a one stają
stają się jego drogowskazem.

Motto ze słowami ks. profesora Józefa Tischnera, filozofa, utwierdza
nas w przekonaniu, że posiadamy odnawialną siłę czynienia
dobra, nawet gdy wcześniej czyniliśmy zło. Wszak nikt nas nie
zmusi, byśmy chcieli zła…

W każdej chwili możemy wznieść się ponad siebie i zacząć wszystko
od nowa – mówi Profesor.

Tym tropem, widać, chce podążać Autor, lecz aby tak się stało, chce
dokonać poetyckiego samooczyszczenia, ekspiacji, aby móc wznieść
się ponad własne słabości. Poetyckie katharsis, z pozoru utajone, daje
znać o sobie w wielu wierszach i stanowi intrygujący kontrapunkt dla
przewidywalności i banału, którego w tym tomie nie uświadczysz.

Podmiot liryczny już w pierwszym wierszu zamyśla się i wraca
do przeszłości, gdzie pozostało zapłakane dziecko, które zdaje się
wiedzieć więcej, niż on sam. Zakłopotany podmiot stara się mieć to
na uwadze. Znaczyć drogę, by móc jeszcze wrócić.

Książka jest podzielona na cztery części z podtytułami:
od początku do samego końca
i chroń nas od…
poeto ty…
coda…

Od początku do samego końca trzeba jednak iść, by nie utracić
miłości. Tej siły, która pozwala żyć pełniej, piękniej, tworzyć,
stawać się pomocnym, stawiać czoła przeciwnościom i kochać.

[…]